Chyba dzisiaj mam dzień na uzupełnianie bloga. :)

18 Kwietnia poszliśmy na koncert B.B King’a w B.B King’s Blues Club.
Zawsze bardzo lubiłem Blues i jak była okazja zobaczyć na żywo króla Bluesa to nie mogłem nie pójść.
B.B mając 80 lat nadal jest pełen humoru i bardzo dobrze potrafi poprawadzić koncert. Ciekawe było to jak przedstawiał swojego gitarzystę mówiąc o nim

This young man here….

Okazauje się, że gitarzysta ma 65 lat. :)

Niesamowite było usłyszeć na żywo Rock me Baby, czy I’m a bluesman.

Michałkowi udało się wejść na scenę i BB podał mu rękę i dał łańcuszek na szyję z wisiorkiem z jego imieniem.

Jedyne co mnie trochę zdziwiło to była niemrawość widowni. Miejsca były siedzące przy stolikach. Widziałem jak niektórzy podczas koncertu wpieprzali hamburgery. Nie wiem jak oni tak potrafią.
Mniej więcej połowa sali nie śpiewała tylko siedziała jak w kinie. Trochę dziwne, przynajmniej dla mnie.

Na Kubuntu wybierając polską klawiaturę znak separatora dziesiętnego zmienia się z kropki na przecinek.
Mi to niestety przeszkadza w pewnych rzeczach, które robię. Nie chce mi się klikać w ikonkę językową, żeby zmienić klawiaturę, więc trzeba było znaleźć sposób, a zmiana ustawień w panelu kontrolnym KDE nie działa, może bug.

Najprostsze rozwiązanie to wydać komendę:

xmodmap -e "keycode 91 = KP_Delete KP_Decimal"

To jednak jest rozwiązanie tymczasowe, bo po każdym włączeniu komputera trzeba to zrobić.
Rozwiązania jakie znalazłem są takie:

1. Można w pliku /etc/X11/xinit/xinitrc dodać linijke z tą komendą.
2. W pliku /etc/X11/xkb/symbols/pl można zakomentować wszsytkie linijki o treści:

include "keypad(comma)"

Ja skorzsytałem z drugiej wersji.

Jerzy Szperkowicz w Rzeczpospolitej napisał artykuł: Porucznik Ewcia wspomaga?.
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
screenshot w razie gdyby artykuł przeszedł do archiwum.

Jestem wręcz oburzony, że tak poważna gazeta jak Rzeczpospolita opublikowała taki stek kłamstw.

Witryna http://wildstein.ewcia.com należy do mnie i jest jedną z wielu witryn z opublikowaną listą wildsteina w internecie. Myślałem, że emocje związane z tą listą już opadły, ale jak widać nie.

Możliwe, że zrobiłem z Leppera i Giertycha kretynów, ale napewno z nikogo nie zrobiłem ubeka.

Nie wiem czy Pan Szperkowicz wogóle zajrzał na tą stronę, ale wydaje mi się, że nie.
W artykule jest napisane:

Najpewniej przemówiło chamstwo nienasycone: ochlapać łajnem, kogo się da. Na myśl przychodzi też szczeniacka rozróba: nazwiemy ubekami wszystkich, zobaczymy, jak ci, których to nie dotyczy, będą się tłumaczyć. Może nie drgnęła ręka lustratorom totalnym: skrzywdzony? Gdzie drwa rąbią… Niepodobna wykluczyć zemsty esbeków: twierdzisz, że z nami wygrałeś, a zobacz, gdzie cię notują.

Otóż jak się wejdzie na stronę http://wildstein.ewcia.com to na samej górze jest taki oto tekst:

UWAGA! Jeśli zaczniesz uważać kogoś za kapusia tylko dlatego że jest na poniższej liście to jesteś głupi / głupia. Są tu rozmaite nazwiska, tajnych współpracowników, zawodowych ubeków, kandydatów na współpracowników oraz osób pokrzywdzonych. Gazeta Wyborcza rozreklamowała ją jako “ubecką listę”. No w zasadzie… w większości składa się ze złych ludzi, ale pamiętaj - nawet najbardziej rzadkie nazwisko może nosić kilka osób.

Tego tekstu nie pisałem ja. Jak ściągnąłem tą listę i ją opublikowałem to tekst już tam był. Nie pamiętam skąd ją ściągnąłem, ale pamiętam, że zastanawiałem się nad tym czy nie napisać jakiegoś wyjaśnienia, bo daleko mi od nazywania kogoś ubekiem. Stwierdziłem, że to co jest tam napisane wystarczy.

Mam wrażenie, że Pan Szperkowicz nie przeczytał tego tekstu pisząc, że nazwałem jego ubekiem, albo nie rozumie języka polskiego, co biorąc pod uwagę jego dorobek dziennikarski jest wątpliwe.

W artykule również jest napisane:

Dopuszczam, że autor (autorzy) witryny “ewcia” nie jest tchórzliwym gnomem. Tylko używa tchórzliwych metod, a za wywieszeniem witryny “Ubecy” stawia jakieś wysokie - we własnym pojęciu - racje moralne. Niech je w takim razie przytoczy, niech wyjdzie zza węgła i broni swego postępku.

Nie wiem co ma gnom wspólnego ze mną (tchórzliwy czy nie), gdyż nigdy się nie uznawałem za postać baśniową często zwaną krasnalem. :) Poza tym się nie ukrywam.
Tytuł mojej strony to “Lista Wildsteina - Lista nazwisk z IPN ujawniona przez Bronisław a Wildsteina, IPN, Sygnatury Akt”, nie widzę tam słowa “Ubecy”. Fakt, że na podstronach znajduje się skrót “UB”, ale jest to zlepek słów:

Lista nazwisk z IPN ujawniona przez Bronisław a Wildstein a, Ubecy, Kandydaci na Agentów, UB, TW, Agenci, Donosiciele, Lista Tajnych Współpracowników, IPN, Sygnatury Akt

Tak samo na mojej stronie jest napisane:

JEŚLI SZUKASZ NAZWISK AGENTÓW - ZGŁOŚ SIĘ DO IPN

To również ominęło uwadze Pana redaktora Rzeczpospolitej.

No i na koniec jeszcze jeden cytat:

Liczę na pomoc internautów w zamknięciu oszczerczej witryny. Liczę na pomoc w przekonaniu autora (autorów) “ewci”, że postępuje podle.

Wydaje mi się, że taki postulat bardziej pasuje w Chinach lub na Białorusi a podłe jest publikowanie oszczerstw przez Pana Szperkowicza.

Uważam ten artykuł za żenujący, tym bardziej że jest podpisany nazwiskiem bądź co bądź “z dorobkiem”.

Jeżeli Pan Szperkowicz ma za grosz kultury to powinien chociaż przeprosić za pomówienie, a jeżeli jej nie ma to można zapomnieć o tym, gdyż wystawił sam sobie świadectwo.

Google od kilku miesięcy uaktywnił DC na bloku 72.14.xxx.xxx.
Ostatnio dosyć często Adsense jest serwowany z tego bloku. Tak samo często link do cache:strona.pl jest w tym bloku również.
Od dosyć długiego czasu miałem problemy z połączeniem się z niektórymi innymi stronami i narzekałem na mojego dostawcę ineternetu.
Okazało się, że błędnie ich obwiniałem.

Jako software’owy firewall używam Firestarter.
Nawet mi nie przyszło do głowy, nie wiem dlaczego, że to może być tym spowodowane. Nie blokowałem przecież IP z tego bloku.
Standardowo firestarter instaluje plik /etc/firestarter/non-routables i tam jest lista niebezpiecznych zasięgów. Znajduje się tam linijka: 72.0.0.0/8. Należy ją wykasować lub zakomentować. Ten zakres IP jest akurat już bezpieczny i nie wiem dlaczego to nie zostało zaktualizowane.

Wpadłem na to dopiero jak udało mi się obejrzeć cache strony w google na IP z tego zakresu na laptopie z Kubuntu. Tam nie zainstalowałem firestartera więc od razu zacząłem grzebać w plikach.

Kupiłem sobie kilka dni temu używanego laptopa - Dell Latitude D600, 1.4 Ghz, 512 MB RAM, 30Gb HD.
Trochę mały twardy, ale na to co potrzebuję wystarczy. To ma być taki dodatkowy, zapasowy laptop.
Przyszedł z zainstalowanym Windows 2000 Pro, ale po co mi to. Oczywiście od razu musiałem zainstalować jakiś normalny system operacyjny. jednak nie usunąłem Windowsa, bo może się przydać Ewie :) .

Przy wyborze dystrybucji tym razem padło na Ubuntu. Wybrałem wersję z KDE, czyli Kubuntu, jakoś się przyzwyczaiłem do KDE.
Postaram się krótko opisać przebieg instalacji.

Bezbolesne partycjonowanie
Oczywiście za pomocą QtParted.

Odpaliłem starą wersję Knoppixa (3.4), akurat taką miałem pod ręką. Z dystrybucji Live - Knoppix jest według mnie najlepszy. Dużo szybciej i sprawniej się zrobi to co potrzeba niż w Ubuntu Live, ale o tym może innego dnia.
QtParted jest standardowo w Knoppixie, więc nie potrzeba było niczego instalować. Podzieliłem partycję na pół i zostawiłem wolne miejsce bez żadnego systemu plików. Cała operacja, łącznie z bootowaniem Knoppixa nie zajęła więcej niż 5 minut.

Instalacja Kubuntu

Bardzo prosta i szybka.
Jedyne co mnie zdziwiło to, że po wybraniu języka (wybrałem polski) dostałem informację, że nie wszystkie paczki są w tej wersji językowej. Instalator chciał się podłączyć do internetu, żeby APT sobie ściągnął potrzebne paczki, ale nie miałem akurat dostępu do internetu pod ręką w momencie instalacji, więc się nie połączył.
Po instalacji brakuje w kilku miejscach polskich literek, ale pomęcze się jeszcze z Locale.

Było pytanie gdzie zainstalować GRUB, więc oczywiście w MBR.
Po włączeniu komputera pojawia się GRUB z opcjami systemów operacyjnych.

Do instalacji wybrałem opcję standardową. Podejrzewam, że gdybym wybrał ręczną instalację miałbym wybór między GRUB a LILO.

Nie mierzyłem czasu, ale nie wydaje mi się aby instalacja trwała dłużej niż 30-40 minut.

Nie wiem ile zajmuje instalacja Widnowsa, ale pamiętam, że chyba to trwało ponad godzinę. Były to jednak inne czasy i inne procesory. ;)

Po instalacji
Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby narzekać na braki w Linuxie, bo z założenia instaluję to co potrzebuję. Jednak biorąc pod uwagę to, że Ubuntu ma być systemem operacyjnym gotowym do pracy to napiszę czego mi brakowało. Po kolei co potrzebowałem i czego nie było.

Konsola
Uruchomić konsolę trzeba na początku z menu KDE albo Alt+F2, nie ma szybkiego dostępu do konsoli w panelu po instalacji. Oczywiście trzeba sobie dodać klikając prawym przyciskiem, bo bez szybkiego dostępu ciężko żyć ;)

Midnight Commander, APT i su
Midnight Commander - bez tego jest ciężko, a nie ma MC po instalacji, tutaj się zawiodłem.
W konsoli wpisałem “su” i oczywiście byłem poproszony o hasło, ale podczas instalacji nie było ustwienia hasła dla root’a, co wydało mi sie dziwne. Jestem przyzwyczajony do pracy jako root w konsoli, jak potrzebuję. Mogę zrozumieć oczywiście ekipę Ubuntu, że postawili na obsługę poprzez sudo, bo początkujący użytkownicy mogą narobić sobie szkód korzystając z uprawnień roota. W każdym bądź razie, żeby nadać hasło roota trzeba zrobić tak:


~$ sudo su
password: hasło użytkownika
~#passwd
hasło dla roota, jakie chcemy

Jak już się zalogowałem jako root, to przyszedł czas na “apt-get update” i “apt-get install mc”.
Niestety paczki mc nie odnaleziono. :(

No to otworzyłem /etc/apt/sources.list używając vi, to naszczęście jest ;) i okazało się, że po instalacji w /etc/apt/sources.list większość źródeł jest zakomentowana. Odkomentowałem i ponownie zaktualizowałem listę pakietów i zainstalowałem sobie MC. :)
Po mało-sensownym oglądaniu plików systemowych wziąłem się za instalację potrzebnych paczek.

* Firefox 1.07 - bez problemu - “apt-get install mozilla-firefox”
* Apache2 - bez problemu - “apt-get install apache2″
php4 i mysql najszybciej - “apt-get install phpmyadmin” - phpmyadmin wymaga oby dwóch więc od razu się zainstalowało wszystko.

* Skype - znowu problemy
Ściągnąłem paczkę debiana ze strony Skype’a, ale podczas wykonywania: “dpkg -i paczka_skype.deb” pojawiają się błędy z biblioteką libqt3c102-mt, która w Ubuntu jest zastąpiona przez libqt3-mt. Jak się ściągnie binarny plik do rozpakowania to pojawiają się te same błędy.
Poradziłem sobie tak:
- ściągnąłem RPM dla Fedora Core 3
- zainstalowałem alien - “apt-get install alien”
- za pomocą aliena stworzyłem deb - “alien nazwa_rpm_skype.rpm”
- zainstalowałem nowo stworzoną paczkę - “dpkg -i stworzona_paczka.deb”

* Mplayer - prawie bezproblemowo:
“apt-get install mplayer-386″ nie znajduje pakietu.
Trzeba dodać do /etc/apt/sources.list :


deb http://ca.archive.ubuntu.com/ubuntu breezy universe
deb-src http://ca.archive.ubuntu.com/ubuntu breezy universe
deb http://ca.archive.ubuntu.com/ubuntu breezy multiverse

“apt-get install mplayer-386″ już wtedy działa. - Jak ktoś chce i ma potrzebę korzystania z gmplayer, czyli z graficznej nakładki na mplayer, to jeszcze może sobie zaisntalować mplayer-fonts, dla mnie to zbędne.

To chyba wszystko co wymagało instalacji.
Reszta to już skopiowanie baz danych i skryptów, które potrzebowałem, z mojego głównego komputera.

Więc teraz już jestem oficjalnie kolejnym użytkownikiem Ubuntu :)

P.S. Nie ma jak Debian :)

« Previous PageNext Page »