Chyba dzisiaj mam dzień na uzupełnianie bloga. :)

18 Kwietnia poszliśmy na koncert B.B King’a w B.B King’s Blues Club.
Zawsze bardzo lubiłem Blues i jak była okazja zobaczyć na żywo króla Bluesa to nie mogłem nie pójść.
B.B mając 80 lat nadal jest pełen humoru i bardzo dobrze potrafi poprawadzić koncert. Ciekawe było to jak przedstawiał swojego gitarzystę mówiąc o nim

This young man here….

Okazauje się, że gitarzysta ma 65 lat. :)

Niesamowite było usłyszeć na żywo Rock me Baby, czy I’m a bluesman.

Michałkowi udało się wejść na scenę i BB podał mu rękę i dał łańcuszek na szyję z wisiorkiem z jego imieniem.

Jedyne co mnie trochę zdziwiło to była niemrawość widowni. Miejsca były siedzące przy stolikach. Widziałem jak niektórzy podczas koncertu wpieprzali hamburgery. Nie wiem jak oni tak potrafią.
Mniej więcej połowa sali nie śpiewała tylko siedziała jak w kinie. Trochę dziwne, przynajmniej dla mnie.