luty 2006


Google od kilku miesięcy uaktywnił DC na bloku 72.14.xxx.xxx.
Ostatnio dosyć często Adsense jest serwowany z tego bloku. Tak samo często link do cache:strona.pl jest w tym bloku również.
Od dosyć długiego czasu miałem problemy z połączeniem się z niektórymi innymi stronami i narzekałem na mojego dostawcę ineternetu.
Okazało się, że błędnie ich obwiniałem.

Jako software’owy firewall używam Firestarter.
Nawet mi nie przyszło do głowy, nie wiem dlaczego, że to może być tym spowodowane. Nie blokowałem przecież IP z tego bloku.
Standardowo firestarter instaluje plik /etc/firestarter/non-routables i tam jest lista niebezpiecznych zasięgów. Znajduje się tam linijka: 72.0.0.0/8. Należy ją wykasować lub zakomentować. Ten zakres IP jest akurat już bezpieczny i nie wiem dlaczego to nie zostało zaktualizowane.

Wpadłem na to dopiero jak udało mi się obejrzeć cache strony w google na IP z tego zakresu na laptopie z Kubuntu. Tam nie zainstalowałem firestartera więc od razu zacząłem grzebać w plikach.

Kupiłem sobie kilka dni temu używanego laptopa - Dell Latitude D600, 1.4 Ghz, 512 MB RAM, 30Gb HD.
Trochę mały twardy, ale na to co potrzebuję wystarczy. To ma być taki dodatkowy, zapasowy laptop.
Przyszedł z zainstalowanym Windows 2000 Pro, ale po co mi to. Oczywiście od razu musiałem zainstalować jakiś normalny system operacyjny. jednak nie usunąłem Windowsa, bo może się przydać Ewie :) .

Przy wyborze dystrybucji tym razem padło na Ubuntu. Wybrałem wersję z KDE, czyli Kubuntu, jakoś się przyzwyczaiłem do KDE.
Postaram się krótko opisać przebieg instalacji.

Bezbolesne partycjonowanie
Oczywiście za pomocą QtParted.

Odpaliłem starą wersję Knoppixa (3.4), akurat taką miałem pod ręką. Z dystrybucji Live - Knoppix jest według mnie najlepszy. Dużo szybciej i sprawniej się zrobi to co potrzeba niż w Ubuntu Live, ale o tym może innego dnia.
QtParted jest standardowo w Knoppixie, więc nie potrzeba było niczego instalować. Podzieliłem partycję na pół i zostawiłem wolne miejsce bez żadnego systemu plików. Cała operacja, łącznie z bootowaniem Knoppixa nie zajęła więcej niż 5 minut.

Instalacja Kubuntu

Bardzo prosta i szybka.
Jedyne co mnie zdziwiło to, że po wybraniu języka (wybrałem polski) dostałem informację, że nie wszystkie paczki są w tej wersji językowej. Instalator chciał się podłączyć do internetu, żeby APT sobie ściągnął potrzebne paczki, ale nie miałem akurat dostępu do internetu pod ręką w momencie instalacji, więc się nie połączył.
Po instalacji brakuje w kilku miejscach polskich literek, ale pomęcze się jeszcze z Locale.

Było pytanie gdzie zainstalować GRUB, więc oczywiście w MBR.
Po włączeniu komputera pojawia się GRUB z opcjami systemów operacyjnych.

Do instalacji wybrałem opcję standardową. Podejrzewam, że gdybym wybrał ręczną instalację miałbym wybór między GRUB a LILO.

Nie mierzyłem czasu, ale nie wydaje mi się aby instalacja trwała dłużej niż 30-40 minut.

Nie wiem ile zajmuje instalacja Widnowsa, ale pamiętam, że chyba to trwało ponad godzinę. Były to jednak inne czasy i inne procesory. ;)

Po instalacji
Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby narzekać na braki w Linuxie, bo z założenia instaluję to co potrzebuję. Jednak biorąc pod uwagę to, że Ubuntu ma być systemem operacyjnym gotowym do pracy to napiszę czego mi brakowało. Po kolei co potrzebowałem i czego nie było.

Konsola
Uruchomić konsolę trzeba na początku z menu KDE albo Alt+F2, nie ma szybkiego dostępu do konsoli w panelu po instalacji. Oczywiście trzeba sobie dodać klikając prawym przyciskiem, bo bez szybkiego dostępu ciężko żyć ;)

Midnight Commander, APT i su
Midnight Commander - bez tego jest ciężko, a nie ma MC po instalacji, tutaj się zawiodłem.
W konsoli wpisałem “su” i oczywiście byłem poproszony o hasło, ale podczas instalacji nie było ustwienia hasła dla root’a, co wydało mi sie dziwne. Jestem przyzwyczajony do pracy jako root w konsoli, jak potrzebuję. Mogę zrozumieć oczywiście ekipę Ubuntu, że postawili na obsługę poprzez sudo, bo początkujący użytkownicy mogą narobić sobie szkód korzystając z uprawnień roota. W każdym bądź razie, żeby nadać hasło roota trzeba zrobić tak:


~$ sudo su
password: hasło użytkownika
~#passwd
hasło dla roota, jakie chcemy

Jak już się zalogowałem jako root, to przyszedł czas na “apt-get update” i “apt-get install mc”.
Niestety paczki mc nie odnaleziono. :(

No to otworzyłem /etc/apt/sources.list używając vi, to naszczęście jest ;) i okazało się, że po instalacji w /etc/apt/sources.list większość źródeł jest zakomentowana. Odkomentowałem i ponownie zaktualizowałem listę pakietów i zainstalowałem sobie MC. :)
Po mało-sensownym oglądaniu plików systemowych wziąłem się za instalację potrzebnych paczek.

* Firefox 1.07 - bez problemu - “apt-get install mozilla-firefox”
* Apache2 - bez problemu - “apt-get install apache2″
php4 i mysql najszybciej - “apt-get install phpmyadmin” - phpmyadmin wymaga oby dwóch więc od razu się zainstalowało wszystko.

* Skype - znowu problemy
Ściągnąłem paczkę debiana ze strony Skype’a, ale podczas wykonywania: “dpkg -i paczka_skype.deb” pojawiają się błędy z biblioteką libqt3c102-mt, która w Ubuntu jest zastąpiona przez libqt3-mt. Jak się ściągnie binarny plik do rozpakowania to pojawiają się te same błędy.
Poradziłem sobie tak:
- ściągnąłem RPM dla Fedora Core 3
- zainstalowałem alien - “apt-get install alien”
- za pomocą aliena stworzyłem deb - “alien nazwa_rpm_skype.rpm”
- zainstalowałem nowo stworzoną paczkę - “dpkg -i stworzona_paczka.deb”

* Mplayer - prawie bezproblemowo:
“apt-get install mplayer-386″ nie znajduje pakietu.
Trzeba dodać do /etc/apt/sources.list :


deb http://ca.archive.ubuntu.com/ubuntu breezy universe
deb-src http://ca.archive.ubuntu.com/ubuntu breezy universe
deb http://ca.archive.ubuntu.com/ubuntu breezy multiverse

“apt-get install mplayer-386″ już wtedy działa. - Jak ktoś chce i ma potrzebę korzystania z gmplayer, czyli z graficznej nakładki na mplayer, to jeszcze może sobie zaisntalować mplayer-fonts, dla mnie to zbędne.

To chyba wszystko co wymagało instalacji.
Reszta to już skopiowanie baz danych i skryptów, które potrzebowałem, z mojego głównego komputera.

Więc teraz już jestem oficjalnie kolejnym użytkownikiem Ubuntu :)

P.S. Nie ma jak Debian :)